Burzliwe dzieje miasta wspomina przekazywana od pokoleń XVI-wieczna legenda:

 

Dawno, dawno temu wodami mazurskich jezior władał Król Sielaw - ogromna ryba w złotej koronie na głowie, najsilniejszy i najsprytniejszy ze wszystkich stworzeń wodnych. Gdy rozpoczął się napływ rzeszy osadników na te tereny, na jeziorach zaroiło się od wielkich łodzi rybackich, których sieci wyciągały z toni ogromne ilości ryb. I wtedy to bogowie pruscy wezwali do siebie Króla Sielaw i nakazali mu, aby zahamował nienasyconą chciwość ludzi. Król wypłynął na jeziora i rozpoczął swoją wojnę z rybakami. Wywracał łodzie, rozrywał sieci, aż przestraszeni rybacy zaprzestali wypływania na połowy. Nastały ciężkie czasy dla mieszkańców Mikołajek.

Głód zaczął zaglądać do ich domów, a wielu rybaków poszło szukać zajęcia tam, gdzie nie sięgała władza sielawowego króla. Wtedy to żona jednego z nich przypomniała sobie o starym , pruskim zwyczaju składania ofiar dla przebłagania bogów. Gdy w ciemną pochmurną noc w głębi puszczy złożyła ofiarę, na moment rozproszyły się chmury, a blask księżyca padł na kamień ofiarny, gdzie błysnęło małe żelazne kółko. Kobieta chwyciła je, zaniosła do domu i oddała mężowi. Mąż, który poza rybactwem parał się także kowalstwem, zabrał się zaraz do pracy. Przez długie tygodnie w tajemnicy wykuwał w swojej kuźni ogromna sieć z żelaznych kół.

Gdy zakończył dzieło, wraz z synami wypłynął na jezioro i zarzucił sieć. Po paru chwilach woda rozkołysała się, białe bryzgi piany uniosły się wkoło - w sieci szamotała się ogromna, srebrna ryba z koroną na głowie. Ludzkim głosem poprosiła rybaka, by darował jej życie, a w zamian za to sieci napełnią się rybami, jak nigdy dotąd. Rybak zamocował sieć z Królem Sielaw na mieliźnie i wyruszył na połów. Sieci rzeczywiście napełniły się, a sprytny rybak przypłynął do Mikołajek i sprzedał cały połów, otrzymując za każdą rybę srebrną monetę. Następnego dnia zrobił to samo. Wieczorem rozochocony, z mieszkiem pełnym monet, poszedł do karczmy, gdzie przy piwie rozwiązał mu się język i wyjawił swoją tajemnicę...

Nazajutrz, gdy tylko wzeszło słońce na jezioro wypłynęły wszystkie mikołajskie łodzie i skierowały się na Śniardwy. Tam rybacy znaleźli mieliznę, a na niej Króla Sielaw. Przyciągnęli go do Mikołajek i zaczęli się zastanawiać, co zrobić ze zdobyczą. Wówczas Król odezwał się ponownie ludzkim głosem, prosząc ich o darowanie życia i obiecując już na zawsze obfite połowy w swoim królestwie. Rybacy po naradzie postanowili darować życie władcy jezior, ale aby mieć go zawsze na oku, przytwierdzili go żelaznym łańcuchem do przęsła mostu...

 

Powyższą legendę wraz z inscenizacją można wysłuchać i zobaczyć co roku w Dni Mikołajek.