Wyobraźcie sobie festiwal, który dosłownie rozsadza skrzynki mailowe organizatorów. Sto dwadzieścia zgłoszeń. To absolutny kosmos. Mikołajki właśnie odpalają muzyczną petardę z okazji swoich trzechsetnych urodzin, a I Ogólnopolski Festiwal Muzyczny „Wróćmy na jeziora” zapowiada się na wydarzenie roku. Na scenie pojawią się młode talenty, w jury zasiądą tuzy pokroju Tatiany Okupnik, Kasi Dereń czy Nicka Sincklera, ale to, co będzie działo się w kuluarach, przyprawi każdego fana retro brzmień o gęsią skórkę. Kawał historii. Tak w dwóch słowach można opisać wystawę, która od 20 do 22 lutego przejmie przestrzenie Centrum Kultury „Kłobuk”.
Wiesław Wilczkowiak to gość, który o polskim rock'n'rollu wie chyba wszystko. Zbieracz z krwi i kości. Zaczęło się bardzo niewinnie, jeszcze w mrocznych latach sześćdziesiątych, od genialnego zdjęcia Czesława Niemena z odręcznym autografem, które młody pasjonat dostał od samego mistrza
Skąd te wszystkie skarby? Z czystej przyjaźni. Wilczkowiak przez lata organizował gigantyczne wydarzenia i dziesiątki koncertów, żyjąc w totalnej symbiozie z muzycznym środowiskiem. Swoje dorzucili zaprzyjaźnieni muzycy z Czerwonych Gitar czy chłopaki z zespołu Żuki
Ale co jest prawdziwym świętym Graalem tej wystawy? Gitara, którą pan Wiesław dostał od formacji 3 Korony 2000, gęsto pokryta autografami największych legend naszej estrady
Ta ekspozycja to jednak nie tylko zbiór fajnych gadżetów, to tętniąca życiem opowieść o narodzinach polskiego big beatu. Wiedzieliście, że nasz rodzimy bunt z gitarą w tle wykluł się bezpośrednio z jazzu? Wszystko zaczęło się w Sopocie, podczas drugiego festiwalu jazzowego, kiedy amerykański żołnierz stacjonujący w Niemczech, niejaki Big Bill Ramsey, wszedł na scenę i odpalił numer „Caldonia”
Ekspozycja Wilczkowiaka to już weteran w trasie. Zjechała kawał Polski, rozstawiając się kilkukrotnie na zamku w Pułtusku czy w Szczytnie







