Historia

Historia

Tu gdzie dziś leżą Mikołajki w najdawniejszych, staropruskich czasach istniała osada, której mieszkańcy trudnili się rybactwem, tkactwem, wyrębem i spławianiem drzew. Pierwsza notatka o Mikołajkach pojawiła się na kartach historii w 1444 roku. Wtedy to Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego, Konrad von Erlichshausen, nadał nobilowi Wawrzyńcowi Prusowi ziemie położone obok wsi kościelnej Mikołajki. Jej nazwa pochodzi od Św. Mikołaja, patrona kaplicy usytuowanej na wzgórzu wiatracznym.
Św. Mikołaj był według legend opiekunem żeglarzy i przejść wodnych. Jego imię na stałe wpisało się w nazwę najpierw skromnej mazurskiej wsi, a od 1726 roku - miasta noszącego do dzisiaj miano Mikołajek. Nazwa wsi zmieniała się, ale stale w różnych wersjach zachowywała imię patrona (St. Nicolas, Nicolaus, Nicelsdorf, Niclausdorf, Nikolaiken).

Legenda o Królu Sielaw

Burzliwe dzieje miasta wspomina przekazywana od pokoleń XVI-wieczna legenda:

... dawno, dawno temu wodami mazurskich jezior władał Król Sielaw - ogromna ryba w złotej koronie na głowie, najsilniejszy i najsprytniejszy ze wszystkich stworzeń wodnych. Gdy rozpoczął się napływ rzeszy osadników na te tereny, na jeziorach zaroiło się od wielkich łodzi rybackich, których sieci wyciągały z toni ogromne ilości ryb. I wtedy to bogowie pruscy wezwali do siebie Króla Sielaw i nakazali mu, aby zahamował nienasyconą chciwość ludzi. Król wypłynął na jeziora i rozpoczął swoją wojnę z rybakami. Wywracał łodzie, rozrywał sieci, aż przestraszeni rybacy zaprzestali wypływania na połowy. Nastały ciężkie czasy dla mieszkańców Mikołajek.

Głód zaczął zaglądać do ich domów, a wielu rybaków poszło szukać zajęcia tam, gdzie nie sięgała władza sielawowego króla. Wtedy to żona jednego z nich przypomniała sobie o starym , pruskim zwyczaju składania ofiar dla przebłagania bogów. Gdy w ciemną pochmurną noc w głębi puszczy złożyła ofiarę, na moment rozproszyły się chmury, a blask księżyca padł na kamień ofiarny, gdzie błysnęło małe żelazne kółko. Kobieta chwyciła je, zaniosła do domu i oddała mężowi. Mąż, który poza rybactwem parał się także kowalstwem, zabrał się zaraz do pracy . Przez długie tygodnie w tajemnicy wykuwał w swojej kuźni ogromna sieć z żelaznych kół.

Gdy zakończył dzieło, wraz z synami wypłynął na jezioro i zarzucił sieć. Po paru chwilach woda rozkołysała się, białe bryzgi piany uniosły się wkoło - w sieci szamotała się ogromna, srebrna ryba z koroną na głowie. Ludzkim głosem poprosiła rybaka, by darował jej życie, a w zamian za to sieci napełnią się rybami, jak nigdy dotąd. Rybak zamocował sieć z Królem Sielaw na mieliźnie i wyruszył na połów. Sieci rzeczywiście napełniły się, a sprytny rybak przypłynął do Mikołajek i sprzedał cały połów, otrzymując za każdą rybę srebrną monetę.. Następnego dnia zrobił to samo. Wieczorem rozochocony, z mieszkiem pełnym monet, poszedł do karczmy, gdzie przy piwie rozwiązał mu się język i wyjawił swoją tajemnicę...

Nazajutrz, gdy tylko wzeszło słońce na jezioro wypłynęły wszystkie mikołajskie łodzie i skierowały się na Śniardwy. Tam rybacy znaleźli mieliznę, a na niej Króla Sielaw. Przyciągnęli go do Mikołajek i zaczęli się zastanawiać, co zrobić ze zdobyczą. Wówczas Król odezwał się ponownie ludzkim głosem, prosząc ich o darowanie życia i obiecując już na zawsze obfite połowy w swoim królestwie. Rybacy po naradzie postanowili darować życie władcy jezior, ale aby mieć go zawsze na oku, przytwierdzili go żelaznym łańcuchem do przęsła mostu...